Wyszukiwanie

Mag
Świat Mroku
Świat Mroku: ogólne
Wampir
  Nomads
Wilkołak
Mag
Changeling: the Dreaming
Mumia
Świat Mroku: Opowiadania
Gry fabularne
  Hunter
  Mag
  Mumia
  Wampir
  Wraith
Gildie
  DVD
O nas...
Opracowanie graficzne serwisu
Nowa Gildia RPG
Konkursy RPG
Gorąco Polecamy!
Przyjaciele Gildii RPG
Galeria
Gry fabularne
  Hunter
  Mag
  Mumia
  Wampir
  Wraith
Gildie
  DVD
O nas...
Opracowanie graficzne serwisu
Eryk
Ostatnia aktualizacja: 22 marca 2003
Autor: Demokratus



........... nadchodzili. Eryk obrócił się wokoło. Obraz zlał się w jedną wielką plamę, która z chwili na chwile nabierała wyrazu, jakby ktoś nagle ustawił ostrość. Jego zmysły szybko poradziły sobie ze zmianą. Wokoło falowały tłumy ludzi. Wszystko drgało, pulsowało w mrugającym ultrafiolecie. Bardzo wyraźnie czuł ten zapach. Nie pochodził z tego miejsca. Był obcy. Oślepiający promień światła uderzył go w oczy. Sięgnął po okulary. Tłum nieświadomy zagrożenia, dalej wirował w psychodelicznym tańcu. A Eryk stał pośrodku, czując tak wyraźnie każde muśnięcie jego ciała o inne. Tak wyraźnie czuł każdy oddech w pobliżu, muzykę przepływającą przez jego głowę. Czuł jak w tym całym chaosie zmysłów przebiegł porządek. Ktoś lub coś chciało coś tu zmienić według praw nieistniejących w tym miejscu. "Ktoś tu jest. Ktoś, kogo nie chce" - pomyślał. Jego oczy zamknęły się w tańcu ekstazy. Inne, ukryte dotąd  zmysły przejęły rolę wzroku. Dotarł do źródła uczucia  chłodnego opanowania, racjonalnego myślenia i cienia, który wszystko owijał. Szukali Eryka. Szukali go od zawsze, ale on znowu im ucieknie. Tak już było tyle razy - Paryż, Wiedeń, Barcelona, Berlin i teraz tu - Warszawa. Niczego się nie nauczyli. Nic nie zatrzyma wolności, którą on niesie. Zdobywa coraz więcej wyznawców, jego muzyka ma moc burzenia wszystkich murów, jego słowa mają moc zmiany. Nic go nie może  powstrzymać.

............zbliżali się. Było ich trzech. Ubrani w ciemne garnitury, płaszcze mokre od deszczu i obszerne kapelusze zasłaniające ich oblicza. Szukali go wszystkim, co mieli. Jednak w chaosie emocji jaki wytwarzali przebywający tu ludzie, ich sprzęt nie mógł niczego wskórać. Eryk otworzył oczy, spoglądając spod przyciemnianych okularów, jak Agenci Unii wkraczają na sale. Ich nieruchome spojrzenia patrzyły w każdą ze stron. Obserwowały. I nie mogły dostrzec. Uśmiechnął się do siebie. I wtedy  to się stało,  w ułamku chwili, człowiek w czerni niczym plama cienia znalazł się koło niego.

............co jest ?

  Eryk zareagował równie szybko. Przestrzeń zawirowała dokoła niego, ludzie rozmazali się, jakby teraz oni byli tymi cieniami. Jednak Człowiek w Czerni był wyraźny, prawie tak szybki jak Eryk.

  Wszystko zawirowało w szalonym tańcu przyspieszającego wśród nich czasu. Eryk uniósł swoja laskę zakończoną długim szpikulcem. Agent nie czekał, potężnym pchnięciem odrzucił buntownika na pobliską ścianę. Ból eksplodował. Lewa łopatka  była złamana. Nie miał wyjścia. Skoncentrował swój umysł na teleportacji , ale jego przebudzone  zmysły od razu wykryły zasadzkę.

............ oni go znali.

.............znali jego techniki.

............. ale tego się nie spodziewają - uśmiechnął się w duchu. Wszystko trwało zaledwie mikrosekundy. Agent uderzał po raz kolejny. Jego pięść była tylko cieniem, nawet dla Maga. Wdusiła mu żołądek w sam kręgosłup.

  Wtedy Eryk zamknął oczy; otaczająca ich muzyka zmieniała ton, stała się drapieżna, niebezpieczna. Światła wszystkich reflektorów skupiły się na nim i jego wrogu. Tłum zafalował. Gardło Eryka zacisnęło się pod mocnym uściskiem Człowieka bez Duszy. Zaczął go podźwigać jedną ręką. Buntownik udawał nieprzytomnego. Agent badał go swoimi nieludzko wyczulonymi zmysłami, jednak Eryk był mistrzem oszustwa. Dla Agenta był wyłączony.

I wtedy to się stało. Tłum zaatakował, rzucając się na Człowieka w Czerni. Ten w desperackiej próbie obrony wypuścił ofiarę ze swego uścisku, ale nadaremnie. Słaniając się, Eryk oparł się o kolumnę, patrząc jak wciągnięty przez tłum Agent próbuje sobie radzić, jednak ból nie pozwalał mu się skupić. Ostatkiem sił odciął jakiekolwiek czucie, napełniając się nienawiścią otaczających go ludzi. Po schodach pędzili już na dół kolejni Agenci. Eryk wiedział że ludziom nic nie grozi, Unia starała się nie krzywdzić Śpiących. Jednak nim ostatecznie stąd odejdzie, pozostawi na nich trwały ślad swej obecności. Pokaże wszystkim, że świat nie należy tylko do Unii. Ze on Eryk Syn Ekstazy i Słońca ma tu moc, która wypali im ich Cień, a na ludziach pozostawi trwałe piętno. Czasami potrzebne są radykalne środki. Zrobił pewny krok w kierunku tłumu.

Zamknął oczy a świat zaczął cichnąć. Muzyka z każdą mikrochwilą zmieniała się, przechodząc w powolne, usypiające rytmy. Eryk zaczął wić się w powolnym tańcu. Ludzie zamarli. Muzyka zaczęła wypływać z jego umysłu, do każdego z nich docierając z osobna. Wszyscy obrócili się w jego stronę, jednak każda milisekunda zaczęła się zmieniać w sekundę, ta z kolei - w minutę. Wszystko w około zamierało, czas tracił pęd. Głosy Ludzi w Czerni zmieniły się w rozciągnięte w czasie zawodzenia; ich dłonie niesprawnie, powoli, powoli kierowały się ku broni ukrytej pod marynarkami. Jednak on miał wiele czasu. Powolne zmysły ludzi odbierały jednak wszystko bardzo wyraźnie. Melodia miał swój przekaz, miała swoją treść. Ludzie słuchali, patrząc jak Eryk Zmienia Się w Tańcu. Jego każdy ruch ręki, biodra, nogi, pozostawiał na nim niepowtarzalną zmianę.

.............robię to dla wszystkich ale komuś się to mocno przysłuży. Przed ludźmi  pojawił się człowiek o niespotykanej urodzie. Jego oblicze wydawało się promieniować nieziemskim światłem. Oczy zamknięte były jakby w chwili ukojenia. Ramiona powoli podnosiły się pozostawiając po sobie mlecznozłotą aurę. Ludzie oniemieli, ich zawieszone w czasie oblicza zmieniały wyraz. Ich oczy otwierały się szerzej. Tylko niezłomni Agenci Unii powoli, jakby od niechcenia sięgali po broń. Jednak Czas nie był po ich stronie. Oślepiający błysk przetoczył  się po całej sali. Czas jednak nie pozwolił im przymknąć oczu, przez co pochłonęli silny błysk ze zdumieniem narastającym z każda chwilą. Muzyka istniała tylko w ich głowach, ale głos wyraźnie do nich docierał. Istota ze światła teraz przemieniła się kolejno. Odsłoniła przed ludźmi swe skrzydła wzburzając drobiny kurzu niczym krople srebrnego deszczu z samych niebios. A muzyka stał się dla nich głosem. Głosem samego Boga.           

Jam jest ten który pokazał wam wolność. Jam jest ten który was ukochał. Jam jest ten który wybacza wszystkie wasze grzechy. Dając wam wolność nie chciałem nikogo skrzywdzić, jednak wy sami to robicie. Krzywdzicie się wiążąc swoje w umysły, zamykacie się na Prawdę. Otwórzcie oczy. Dostrzeżcie, jak jesteście oszukiwani. Zadajecie sobie kłam wierząc w to, co widzicie. To co najważniejsze ukryte jest w waszych wnętrzach. I tak tylko, poprzez waszą wiarę, możecie dotrzeć do tego, co nazywacie prawdą. Mówię to ja, ten który wszystko stworzył i ten, który wszystko schrzanił, do cholery. Kurwa mać! Przestańcie się zamykać na świat, pożryjcie go jednym haustem. Pokażcie wszystkim zakłamanym frajerom, co znaczy wolność, nie dajcie się, kurwa, gwałcić przez szumowiny, które myślą, że jak dają wam pieniądze za wasza harówę, to mogą was gnoić. Tak, to mówi wasz Bóg. I niech światło wyzwolenia rozpieprzy granice, które stworzyliście przeciwko mnie i sobieza razem.

........... Kurwa! Czas ruszył z kopyta, i strzał padł wprost na niego. Skrzydła anioła zawinęły się wokoło świetlistej sylwetki, jednak było już za późno. Czerwony kwiat krwi wykwitł na bieli skrzydeł. Anioł zachwiał się, ludzie zawyli w cierpieniu, bo jego ból był bólem ich wszystkich. Tylko Agenci stali z wyciągniętymi długimi pistoletami, martwym wzrokiem patrząc jak Dewiant Rzeczywistości osuwa się na podłogę. Ruszyli kiedy upadł, ale tłum zacisnął się wokoło, padły głośne słowa - Mordercy!!!!!! I tłum ruszył na uzbrojonych  Ludzi w Czerni. Kiedy ci, powalając dla przykładu paru ludzi,  dotarli do miejsca, gdzie Anioł padł martwy, nie znaleźli jego ciała. Pustka. Nic. Przeklęli na głos.

...........samochód zatrzymał się na poboczu. Sportowe auto o drapieżnych liniach. W środku siedziała młoda kobieta o atrakcyjnej urodzie. Mężczyzna podszedł do samochodu. 

-          Jedzie pani w stronę Krakowa? - stwierdził bardziej niż zapytał.

-          Tak, mogę pana podrzucić. - uśmiechnęła się zalotnie. Wsiadł, patrząc na jej długie nogi. Ruszyli.

-          Jak pan ma na imię ? - zapytała.

-          Eryk jestem, posłuchamy w drodze mojej kasety ? - uśmiechnął się.